Domy na sprzedaż

W moim życiu zmieniło się wiele, odkąd wyszłam za mąż. Właśnie spodziewaliśmy się pierwszego dziecka, a mieszkaliśmy z moimi rodzicami. To nie była komfortowa sytuacja, ani dla mnie, ani dla mojego męża. Potrzebowaliśmy wspólnej przestrzeni, z dala od innych ludzi. Chcieliśmy być sami, pragnęliśmy trochę prywatności. Marzyliśmy również o tym aby zapewnić naszemu dziecku – między innymi – własny pokój. Mój mąż pracował jako adwokat, w bardzo dobrej filmie, były to jednak początki, dlatego pieniądze nie były duże. Starczało nam na podstawowe rzeczy, część mieliśmy odłożoną na czarną godzinę. Przed ciążą pracowałam jako kosmetyczka, aczkolwiek musiałam przejść na zwolnienie. Nie chciałam pracować będąc w ciąży, chciałam w tym okresie odpocząć i dać swojemu dziecku dużo spokoju.

Bardzo o siebie dbałam, o wiele bardziej niż przed ciążą, ponieważ zależało mi na swoim dziecku. W Internecie wyskoczyła mi reklama – domy na sprzedaż. To był strzał w dziesiątkę. Od razu pokazałam to mojemu mężowi, domy były sprzedawane o połowę taniej, ze względu na to, że były oddalone od miasta. Nie było to dla nas żadnym problemem, ponieważ oboje posiadaliśmy samochody, zawsze mogliśmy dojechać do miasta na zakupy lub do pracy. Kochałam naturę, a dom znajdowałby się praktycznie w środku lasu. Gdy przeglądałam zdjęcia z ogłoszenia wiedziałam, że to jest to w co powinniśmy zainwestować.

Pomyślałam, że to najlepszy moment aby wziąć kredyt. Długo rozmawialiśmy z mężem, czy to oby na pewno dobry pomysł i czy to czas aby brać kredyt. Nie wiedzieliśmy czy będziemy w stanie go spłacić. Poradziliśmy się naszych rodziców, oznajmili, że w razie czego nam pomogą. Ucieszyło mnie to bardzo, czułam się o wiele pewniej i bezpiecznie. Następnego dnia pojechaliśmy z mężem obejrzeć dom. Był wspaniały, taki jaki pragnęłam mieć od dziecka. Wyobrażałam sobie jak nasze dzieci biegają po ogródku, a my pijemy kawę na tarasie. To była piękna wizja. Wokół domu był ogromny las, moglibyśmy wychodzić na długie spacery, na przykład zbierać grzyby, co uwielbiałam. Mojemu mężowi okolica także się bardzo spodobała. Stwierdził, że to idealne miejsce. Ucieszyłam się. Byłam pewna, że teraz na pewno kupimy ten dom. Tydzień później wzięliśmy kredyt. Udało nam się od razu załatwić wszystkie formalności. Pierwsze co zrobiliśmy, to kupiliśmy dom. Byłam zachwycona.

Teraz zostało nam urządzenie wnętrza, ale na to mieliśmy jeszcze chwile czasu. Byłam w szóstym miesiącu ciąży, miałam nadzieję, że wszystko uda nam się załatwić przed narodzinami naszego dziecka. Przeglądałam w Internecie różne inspiracje do domu, bardzo podobał mi się dom urządzony w stylu skandynawskim. Właśnie takie meble nas interesowały. Gdy wyszliśmy na prostą z pieniędzmi, a kredyt spłacaliśmy systematycznie, zaczęliśmy kupować meble. Mieliśmy już urządzoną naszą sypialnię, kuchnie oraz łazienkę. Najważniejszym miejscem w całym domu był oczywiście pokój naszego dziecka. Pojechaliśmy kupić kołyskę oraz wszystkie potrzebne rzeczy dla dziecka.

Pomalowaliśmy ściany na różowo, łóżeczko było białe, tak samo jak wszystkie mebelki. Bardzo mi się podobało, to jak zaczyna wyglądać ten pokój. Powiesiłam białe firanki, a na ścianach przykleiliśmy naklejki z motywem zwierzątek. Tak aby nasze dziecko czuło się bezpiecznie. Salon urządziliśmy również na biało, tak samo jak kuchnię. Postawiliśmy na biel w naszym mieszkaniu. Teraz wiem, że kupno domu było najlepszą inwestycją. Gdy urodziłam córeczkę, ucieszyłam się, że wracamy do naszych własnych czterech ścian. Mój mąż miał swój własny gabinet, mógł zabierać pracę do domu, dzięki temu poświęcał nam więcej czasu. Razem w weekendy wychodziliśmy na spacery po lesie. Spacerowanie z wózkiem na świeżym powietrzu jest bardzo przyjemne, cieszę się, że mogę dostarczyć swojemu dziecku takie świeże powietrze. To o wiele lepsze niż spaliny w mieście. Często siadamy w ogrodzie i rozmawiamy z mężem na temat przyszłości. Cieszymy się, że kiedyś nasze dziecko dostanie ten dom w spadku. Nie możemy doczekać się spłaty kredytu.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here